tychy.info - świeże spojrzenie na miasto

Zdrowie

  • 17 maja 2020
  • 24 maja 2020

Czy zwierzęta domowe pomogą nam znieść pandemię?

Za nami już 2 miesiące izolacji i obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Ten trudny czas mogą nam pomóc lepiej znieść zwierzęta domowe. O to, jak wpływają one na kondycję psychiczną człowieka, zapytaliśmy lokalnych dogoterapeutów i felinoterapeutów.

kot dziewczyna
Koty mogą być dobrymi terapeutami · fot. pixabay


Trudna sztuka łączenia opieki nad dziećmi z pracą, zdalna nauka, brak życia towarzyskiego, mniej ruchu, stres, który może prowadzić do innych schorzeń, strach przed zakażeniem, utrata pracy i płynności finansowej, niepewność jutra, dla wielu także dotkliwa samotność i ryzyko wystąpienia depresji. Czy możemy w tych okolicznościach liczyć na wsparcie zwierząt domowych?

Zapytaliśmy o to Annę Sztender z Fundacji Mam Kota na Punkcie Psa z Czechowic-Dziedzic, która pomaga zwierzętom bezdomnym i krzywdzonym. Pracownica Fundacji wskazuje, że w czasie epidemii obserwowane jest duże zainteresowanie adopcjami psów, czy kotów, o których myśli się jak o towarzyszach życia. Jak mówi Sztender, obecność zwierząt w domu to wspaniałe remedium na różne przykre sytuacje, jakie nas spotykają. Potrzebujemy miłości, bezinteresowności oraz wierności. Ludzie, którzy rozumieją, czym są zwierzęta w naszym życiu i mogą tego doświadczać, należą do szczęśliwych. Kontakt ze zwierzętami domowymi, będącymi w fizycznej i psychicznej bliskości z człowiekiem, jest wyjątkową relacją międzygatunkową. Człowiek przejawia czystą intencyjnie potrzebę posiadania psa, czy kota. Wrodzony psi entuzjazm do zabawy, szczególnie dla dzieci jest świetnym uzasadnieniem obecności zwierzęcia w domu. Aportowanie, czy wspólne bieganie z psem jest frajdą dla większości dzieci. Przytulenie się do puszystego futra daje najmłodszym dużo radości.

- Dorośli mają często dylematy, czy wziąć psa do domu ze względu na liczne obowiązki i wydatki. I jest to bardzo ważna kwestia, bo o psa trzeba dbać jak o członka rodziny. Jednak dopasowanie potrzeb do możliwości pozwoli znaleźć odpowiedniego towarzysza. Bo dla kogo jesteśmy doskonali bez względu na wszystko? Właśnie dla psa. Do kogo zawsze możemy się przytulić ? Do psa! I kto najbardziej cieszy się z naszego powrotu? Tylko pies - mówi Anna Sztender.

Jak podkreśla pracownica Fundacji, pies to też motywator do aktywności fizycznej. Jest wspaniałym uzupełnieniem bardziej pasywnej roli kota w domu. Jest oddanym i wiernym przyjacielem, który daje nam wszystko to, co z trudem znajdujemy w ludzkim świecie.

A co z kotami? - Koty to trochę inna filozofia już przez sam fakt, iż są to zwierzęta o dużej potrzebie niezależności, w przeciwieństwie do psa lubiącego stadne życie. Są koty, które potrzebują człowieka tylko na chwilę w ciągu dnia, ale są też takie "nakolankowce", które swoim ciepłem i ogromem czułości wręcz potrafią człowieka unieruchomić - mówi Sztender.

Jak wskazuje, koty prawie 2/3 życia spędzają na drzemce. - Kontakt z ich wyjątkowo ciepłym ciałem (temperatura około 38 stopni), miękkim futerkiem, dobroczynnym dla zdrowia naszych kości mruczeniem jest przyjemnością i relaksem. Kot, jeżeli jest dobrze traktowany, potrafi być tak samo jak pies oddanym przyjacielem. Bardzo dobrze jest posiadać dwa koty, ponieważ widok wzajemnie o siebie dbających i przytulonych kotów, a także ich wspólnych zabaw podnosi na duchu. A jeżeli jeden kot nie ma ochoty na kontakt z nami, mamy jeszcze drugą szansę - śmieje się pani Anna.

- Trzeba pamiętać, że zwierzę nie może być maskotką albo tymczasowym pocieszycielem. Nie może być tak, że kiedy skończy się izolacja, zostanie wyrzucone, czy oddane do schroniska - podkreśla.

senior kot
Badania dowodzą, że koty wspomagają leczenie chorób układu kostnego · fot. pixabay


O terapeutyczną pomoc ze strony zwierząt zapytaliśmy też Ireneusza Pacynę, dogoterapeutę i hipoterapeutę, który na co dzień pracuje z osobami z niepełnosprawnościami fizycznymi i intelektualnymi, takimi, jak zespół Downa i Aspergera, a także z osobami ze schorzeniami natury psychicznej, np. depresją. Jednym z Ośrodków, z którym współpracuje jest Dom Kulejących Aniołów w Piasku.

- Każdy, kto ma zwierzęta, na pewno zgodzi się z twierdzeniem, że pomagają one przetrwać czas pandemii. Ze zwierzakiem ciężko jest się pokłócić, ciężko jest się na niego obrazić. Zwierzak jest jaki jest - miły i sympatyczny, obdarza bezwarunkową przyjaźnią - mówi Ireneusz Pacyna.

- Przyjeżdżając na moją stajnię można pobawić się z kotem, a nawet pogłaskać kury, kaczki i króliki. Każdy kontakt ze zwierzęciem uważam za terapię. Nawet kiedy idziemy do lasu na pół godziny, jest to terapia naszego umysłu i ciała. Potrzebuje jej też zdrowy człowiek, który w dzisiejszych czasach gna ciągle naprzód. To nie są do końca normalne warunki. Teraz wirus nas trochę spowolnił, ale to też odmienna i trudna sytuacja - przyznaje Pacyna.

Odpowiedzi na to pytanie udzieliła nam też lokalna dogoterapeutka, Martyna Gajek. - Ludzie, szukają teraz różnych form pomocy, czy to przez internet, telewizję, czy przez telefon. Coraz więcej z nas uważa, że zbawienny wpływ na nasze obecne życie będzie miało zwierzę domowe. Hodowcy psów zauważyli znaczący wzrost zainteresowań zakupem psa. Ludzie wydzwaniają, chcąc kupić szczeniaczka, choćby już, od ręki. Czy rzeczywiście pies jest w stanie poprawić psychiczną kondycję człowieka? Właściciele psów w okresie pandemii prawdopodobnie mają lepsze samopoczucie niż osoby nie posiadające zwierząt. Jednak należy pamiętać, że szybka, nagła decyzja o zakupie szczeniaka dla poprawy humoru może okazać się nienajlepsza. Za miesiąc, czy dwa okres kwarantanny się zakończy. Wrócimy do normalnego życia, a pies zostanie. Wraz z nim olbrzymi obowiązek opieki, wychodzenia na spacery, poświęcania czasu, którego już będziemy mieć mniej. Dlatego ta decyzja musi być bardzo przemyślana, odpowiedzialna, bo podejmujemy ją na długie lata - podkreśla Martyna Gajek.

- Możemy śmiało powiedzieć, że pies jest nie tylko najlepszym przyjacielem człowieka, ale też jego osobistym terapeutą. Jest z nami na dobre i złe. W tym wszystkim musimy jednak pamiętać o samym psie i jego dobrostanie. Nie wystarczy zapewnić mu wodę i jedzenie do prawidłowego funkcjonowania. Należy pamiętać również o takich elementach wchodzących w skład opieki nad psem jak zapewnienie mu miejsca do schronienia i wypoczynku, dostatecznej ilości przestrzeni, towarzystwa innych psów, aktywności fizycznej i umysłowej, ochrony przed dyskomfortem psychicznym oraz prawidłowej opieki weterynaryjnej - dodaje Gajek.

pies dziecko
Posiadanie psa w domu pozytywnie wpływa na wiele aspektów rozwoju dzieci · fot. pixabay


Zwierzoterapeuci - jakie korzyści daje terapia z udziałem psów i kotów?



Czy jednak każdy pies i każdy kot może być dobrym terapeutą? Jakie prozdrowotne i prorozwojowe działanie ma dogoterapia, a jakie felinoterapia? Na te i inne pytania odpowiadają nasi rozmówcy.

- Od niedawna prowadzę zajęcia z zakresu dogoterapii wśród dzieci i młodzieży z różnymi dysfunkcjami rozwojowymi, jak również zdrowymi. Jest to forma zajęć, która wspomaga rozwój umysłowy, doskonale łącząc ze sobą rewalidację, naukę i zabawę, poprzez wykorzystanie kontaktu z psem. To właśnie kontakt ze zwierzęciem daje dziecku największą satysfakcję z wykonywanych przez siebie zadań i mobilizuje do podejmowania kolejnych, stymulując proces uczenia się. Z badań przeprowadzonych dotychczas na świecie wynika, że dziecko łatwiej identyfikuje się ze zwierzątkiem niż człowiekiem. Ulubiony pupil może poprawić jego samoocenę, rozwijać komunikację, empatię, niezależność, czy pomóc pogodzić się z ograniczeniami fizycznymi - mówi Martyna Gajek.

Terapeutka wskazuje, że w literaturze z zakresu dogoterapii znajdujemy same pozytywne skutki oddziaływań psa na człowieka. Jak podaje polska prekursorka w tej dziedzinie, dr Beata Kulisiewicz są to m.in. uspokojenie, obniżenie ciśnienia krwi, relaksacja, motywacja do zwiększonego wysiłku fizycznego (spacery), stymulacja zmysłów, zwiększenie poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie, zmniejszenie poczucia osamotnienia, wzrost poczucia bycia potrzebnym, zwiększenie wrażliwości na uczucia i postawy wobec innych, zwiększenie tolerancji, samoakceptacji, czy rozwój emocjonalny w okresach wyobcowania, odrzucenia lub kryzysu.

dogoterapia
Psy wykorzystywane są w terapii niepełnosprawnych · fot. PSONI Pszczyna


Ireneusz Pacyna, terapeuta m.in. w Domu Kulejących Aniołów w Piasku i innych ośrodkach dla osób z niepełnosprawnościami przyznaje, że efekty pracy ze zwierzętami są różne, w zależności od jednostki, schorzenia i oczekiwań. Są dzieciaki, które po zajęciach z dogo- czy hipoterapii zaczęły więcej mówić lub w ogóle mówić, zaczęły się sprawniej poruszać, aktywniej brać udział w życiu społecznym, bo otworzyły się przez kontakt ze zwierzęciem, przełamały lęki, bariery, które do tej pory miały w sobie.

- Zgłosiła się do nas kiedyś mama dziecka, które nie wyrażało swoich pragnień i potrzeb - nie komunikowało czy chce jeść, pić albo że chce gdzieś iść. Słabo się porozumiewało z rodziną, chociaż umiało mówić, co było stwierdzone przez specjalistę. Ale nie chciało tego robić. W którymś momencie terapii dziecko zawołało: "mamo, chodź tutaj pogłaskać pieska". Mama, która w tym momencie niosła mi kawę, puściła kubek na podłogę i popłakała się, ponieważ dziecko w ogóle wcześniej się do niej nie zwracało - wspomina pan Ireneusz.

- Mieliśmy też przypadki, kiedy dziecko od urodzenia, przez wiele lat leżało w łóżku, nie wydawało żadnych zrozumiałych dla otoczenia dźwięków, nie uśmiechało się, patrzyło w jeden punkt. W pewnym momencie terapii zauważyliśmy, że dziewczynka spojrzała na matkę i się uśmiechnęła. Mama się wzruszyła, bo stwierdziła, że jej córka zrobiła to po raz pierwszy w życiu. Także tutaj efekty są niewymierne. Dla jednych będzie postępem, że dziecko zaczęło mówić, a dla drugich będzie nim po prostu uśmiech i spojrzenie - dodaje.

Jak podkreśla nasz rozmówca, nie każde zwierzę nadaje się do celów terapeutycznych. Nie chodzi tu o charakter danej rasy, a o wychowanie zwierzęcia, jego usposobienie. - Nie wystarczy mieć psa lub kota. Trzeba mieć odpowiedniego zwierzaka - dobrze wychowanego, niezastraszonego, niegryzącego, takiego, który w jakikolwiek sposób będzie współpracował, będzie przewidywalny, bo jeśli to będzie zwierzę, które wywoła jakiś negatywny oddźwięk u pacjenta, nie będziemy mieć do czynienia z efektem terapeutycznym. Jeśli pies jest dobrze prowadzony przez domowników, to może i nie będzie działał tak samo, jak pies wytresowany, nauczony pracy z dziećmi, kierowany przez wykwalifikowanego terapeutę, ale na pewno zadziała na plus na każdego członka rodziny. Posiadanie takiego zwierzęcia w domu jest jak najbardziej terapeutyczne - mówi Ireneusz Pacyna.

ar / tychy.info

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu tychy.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.