Wiadomości

  • 25 sierpnia 2023
  • 28 sierpnia 2023
  • wyświetleń: 10311

Przemoc domowa w jednym z tyskich mieszkań? Interwencja Zbigniewa Stonogi

Zbigniew Stonoga, popularny w internecie działacz społeczny i polityczny w środę, 23 sierpnia w mediach społecznościowych przekazał informację, iż w jednym z mieszkań na terenie Tychów mężczyzna dusi 8-letniego syna. Poprosił internautów o interwencję pod wskazanym adresem, ponieważ nie mógł skontaktować się z policją. Następnego dnia opublikował nagranie rozmowy z matką rzekomo poszkodowanego dziecka. Kobieta twierdzi, że w filmie, który dotarł do Z. Stonogi, widać, jak mąż poddusza ją samą, nie zaś dziecko. Ponadto nie działo się to w czasie rzeczywistym, nagranie dotyczyło sytuacji z niedalekiej przeszłości. Wojewódzka komenda policji informację rozpowszechnianą przez Z. Stonogę o duszeniu dziecka określiła jako fake news. Zapytaliśmy w tyskiej komendzie o podejmowane dotąd interwencje w związku z przemocą domową w tej rodzinie.

Przemoc domowa w jednym z tyskich mieszkań? Interwencja Zbigniewa Stonogi
Przemoc domowa w jednym z tyskich mieszkań? Interwencja Zbigniewa Stonogi · fot. Zbigniew Stonoga / Facebook


W środę 23 sierpnia wieczorem po sieci zaczęła krążyć informacja przekazana przez Zbigniewa Stonogę, że w Tychach mężczyzna dusi 8-letnie dziecko, a policja nie reaguje. Stonoga poprosił internautów, by udostępniali post następującej treści:

stonoga


Śląska Policja opublikowała w tej sprawie komunikat w mediach społecznościowych:

"Uwaga! Dementujemy pojawiające się wczoraj (23 sierpnia) informacje o tym, że w jednym z mieszkań w Tychach mężczyzna dusi 8-letnie dziecko. To fake news! Na miejsce niezwłocznie pojechali policjanci i ustalili, że dziecku nie dzieje się żadna krzywda, a krążące w sieci informacje są nieprawdziwe. Prosimy nie rozpowszechniać fake newsów" - czytamy.

Loading...


Swój komunikat opublikował też portal 112Tychy:

"W związku z napływającymi do nas wiadomościami, dotyczącymi znęcania się nad dzieckiem w Tychach na ulicy Honoraty. DEMENTUJEMY. Powyższe informacje, są nieprawdziwe! Pod wskazanym adresem nie doszło do przemocy nad nieletnim. Pojawiające się w sieci newsy są fałszywe. Informacja ta została potwierdzona w KMP Tychy".

Loading...


W czwartek wieczorem Zbigniew Stonoga opublikował nagranie, w którym komentuje wydarzenia, do jakich miało dojść w środę w Tychach:

- Wczoraj w godzinach wieczornych otrzymałem niepokojącą informację o duszeniu ośmioletniego chłopca przez jego ojca, który wyżywa się na rodzinie. Otrzymałem informację, że ojciec jest hazardzistą, że zaciągnął całą masę różnego typu kredytów i że strasznie, ale to strasznie wyżywa się na rodzinie i dzieciach, i że w tym konkretnym momencie dusi dziecko, a matka dzieci biegnie z pracy do domu pieszo pięć kilometrów, bo zabrał jej rower. Dostałem też wideo. Zareagowałem odpowiednio. Zadzwoniłem na policję w Tychach, która to policja mimo wielu połączeń nie odbierała telefonów. Jedno z moich połączeń trwało 23 minuty, miałem sygnał oczekiwania na połączenie, do którego nie doszło. Dopiero wówczas, na podstawie materiałów które posiadałem, z uwagi na dobro dzieci, na życie ludzkie, tym bardziej życie dziecka, ogłosiłem alert w internecie i wiele osób pojechało tam na miejsce, by zająć się dzieckiem, żeby temu dziecku nic się nie stało. Chwilę po tym zdarzeniu ktoś tam był, był rozpylony gaz, nie wiem czy to policja, czy kto inny. Po tych wszystkich wydarzeniach na miejscu zjawiła się policja, chyba dzięki też państwa interwencji, z całej Polski, bo wiem że dzwoniliście zewsząd. I matka - mamy to nagrane - powiedziała, że nic nie wie, że tu się nic nie dzieje. Matka najprawdopodobniej jest ofiarą przemocy, są to skutki psychologiczne, lęku przed oprawcą - opisuje sytuację Zbigniew Stonoga w nagraniu.

Loading...


Rozmowa Zbigniewa Stonogi z matką rzekomo katowanego dziecka



W nocy z czwartku na piątek mężczyzna opublikował w sieci rozmowę (ze środy 23 sierpnia) z matką chłopca, który rzekomo miał doznawać przemocy ze strony ojca. Do filmu dołączył również nagrania gróźb, które mężczyzna kierował do kobiety. Ze względu na użyty w materiale wizerunek rodziny, nie udostępniamy go w artykule.

- Ja mam wrażenie, że policjanci przyjeżdżają, wysłuchują mojej wersji i patrzą na męża. Mój mąż ma gadane, jest dobrym mówcą, ponieważ jeździł po całym świecie i ogarniał kontrakty na bardzo duże pieniądze. Dyrektor musiał go zwolnić za machloje finansowe. Pożyczał od ludzi, nie oddawał (...). Ja sobie życzę, żeby mąż siedział w więzieniu i dał mi spokój, mi i dzieciom, bo ja codziennie od niego dostaję katusze i za chwilę stracę pracę - opisuje sytuację kobieta. Potwierdza też, że mąż zabrał jej rower i musi chodzić pieszo do pracy.

Tyszanka następnego dnia zadzwoniła ponownie do Stonogi w sprawie środowej akcji, by wyprostować przekazaną informację, iż w domu jest katowane dziecko. Wyjaśniła też, że nie wracała z pracy, a od koleżanki i nie biegła, by ratować katowane dziecko.

- To trzeba sprostować, bo tam nie ma katowanego dziecka. To ja byłam dociskana do podłogi w innym czasie. Zgadza się, mąż się znęca nade mną psychicznie, jest to wszystko zgłoszone na policję. Dzisiaj po raz kolejny byłam zgłaszać na policję, bo po tej całej waszej akcji on mnie po raz kolejny uderzył, jak wszyscy policjanci wyszli. Ale musi pan sprostować, bo to nie było katowane dziecko - słyszymy w nagraniu telefonicznej rozmowy.

- Dzieci w ogóle nie bije, on znęca się nade mną głównie psychicznie (jak opisała, kieruje inwektywy, groźby, że zostanie uderzona lub zabita - przyp. red.). To co się wczoraj działo... wpadli kibole, pryskali go gazem, ja myślałam, że on wyjdzie z siebie. To trzeba sprostować... - powiedziała kobieta w rozmowie telefonicznej.

Tyszanka poprosiła, by sprawę wyciszyć, ponieważ boi się, że mąż po raz kolejny wpadnie w szał. Przekazała też Z. Stonodze, że jest zdecydowana, by złożyć pozew o rozwód.

- Nie wiem, czy w to wierzyć, czy nie, ja wierzę, że tam specjalistyczne służby, jak sąd dla nieletnich powinnny wejść i sytuację zweryfikować - skomentował Zbigniew Stonoga.

Działania tyskiej policji. To nie pierwsza interwencja w tej rodzinie



Zapytaliśmy w tyskiej komendzie policji o prowadzone postępowanie w sprawie przemocy w tej rodzinie. Nadkomisarz Artur Pańszczyk wyjaśnia:

- Na chwilę obecną trwają ogólne czynności w celu przeanalizowania posiadanego przez nas materiału (na którym widać, jak mężczyzna przydusza kobietę - przyp. red), który został zamieszczony na Facebooku i ustalenia czy zostało naruszone prawo oraz w którym kierunku ewentualne postępowanie sprawdzające, czy też dochodzenie będzie prowadzone.

Funkcjonariusz przekazał, że w środę 23 sierpnia policja przeprowadziła interwencję we wskazanym mieszkaniu. Podczas tej interwencji policjanci nie potwierdzili opisywanych w mediach społecznościowych okoliczności, dotyczących podduszania dziecka. Wiadomo, że wcześniej doszło do awantury między dorosłymi lokatorami.

Nadkom. Artur Pańszczyk potwierdził, że w środę po rozpowszechnieniu w serwisie Facebook informacji o przemocy wobec dziecka do mieszkania udali się dwaj mężczyźni, którzy po otwarciu przez lokatora drzwi, rozpylili w jego kierunku gaz pieprzowy. Nie doszło przy tym do szarpaniny czy bójki. Następnie na miejsce przyjechali strażacy, w celu zneutralizowania substancji. Sprawa jest badana przez policję.

Policjant nie potwierdził natomiast, że zostało złożone zawiadomienie o dopuszczeniu się wobec kobiety przemocy fizycznej przez męża (kobieta twierdziła w rozmowie ze Z. Stonogą, że została uderzona przez męża, po czym zgłosiła ten fakt na policję - przyp. red.).

Po środowej interwencji do tej pory w mieszkaniu nie było kolejnych wizyt. - Sprawa jest analizowana przez policjantów, zbierane są informacje. Niewykluczone, że dzielnicowy lub funkcjonariusz pionu kryminalnego będzie rozmawiał z tą rodziną. Jeżeli zajdzie taka konieczność odpowiednie podmioty świadczące pomoc zostaną powiadomione - powiedział nam Artur Pańszczyk.

Dodał, że nie jest to pierwsza interwencja policji w tej rodzinie. Zawiadomienia wpływały na przestrzeni bieżącego roku. Policja bada, czy w minionych latach wśród małżonków były już konflikty.

Ponadto przedstawiciel tyskiej komendy przekazał, że w ostatnim czasie mężczyzna, który ma dopuszczać się przemocy domowej, zgłaszał na komendzie skargę. Zostanie ona przekazana do sądu. W tej sprawie policja nie udziela szczegółowych informacji.

ar / tychy.info