tychy.info

Reklama

Wiadomości

  • 11 stycznia 2022
  • 12 stycznia 2022

Paniczny strach przed petardami. Zwierzęta poniosły śmierć

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Sylwester 2021" podaj

W pierwszych dniach nowego roku internet obiegło zdjęcie martwych zwierząt, które poniosły śmierć w sylwestrową noc, w czasie strzelaniny fajerwerkami. Osobniki przebywały na terenie ośrodka rehabilitacji zwierząt w Mikołowie. Niestety nie udało się zapobiec ich śmierci spowodowanej panicznym strachem. Porozmawialiśmy na ten temat z Jackiem Wąsińskim, który prowadzi ośrodek "Leśne pogotowie".

Reklama

Paniczny strach przed fajerwerkami. Zwierzęta poniosły śmierć
Paniczny strach przed fajerwerkami. Zwierzęta poniosły śmierć - 01.01.2022 · fot. Leśne Pogotowie -Jacek Wąsiński


Ośrodek rehabilitacji zwierząt w Mikołowie "Leśne Pogotowie" prowadzony jest przez Jacka Wąsińskiego od 1993 roku na terenie Nadleśnictwa Katowice. Trafiają tu zwierzęta z całego regionu, również z lasów pszczyńskich. Celem ośrodka jest niesienie pomocy dzikim zwierzętom - rannym w wypadkach drogowych albo wskutek innego typu zdarzeń losowych, wymagających rehabilitacji czy odchowania - w przypadku tych, które we wczesnym okresie życia zostały osierocone. Pracownicy "Leśnego Pogotowia" starają się, aby jak najwięcej z nich mogło powrócić do środowiska naturalnego, natomiast zwierzęta trwale okaleczone mają zapewnioną w ośrodku dożywotnią opiekę.

Niestety w sylwestrową noc doszło do tragedii. Podopieczni "Leśnego Pogotowia" wystraszyli się petard i wpadli w popłoch. Zwierzęta poniosły śmierć.

W czasie strzelaniny petardami i fajerwerkami życie straciły czapla biała, która przebywała w ośrodku od kilku lat. Jak wskazał Jacek Wąsiński w poście zamieszczonym w mediach społecznościowych, ptak był jeszcze dość młody, w doskonałej kondycji. Jeszcze przed północą wszystko było z nim dobrze, a w czasie obchodu leśnika, w momencie występowania największego hałasu petard, czapla leżała już martwa.

- Zginęły też dwie sarny, które w ośrodku przebywały kilka miesięcy. Ich płochliwa natura dała o sobie znać. Całe stado sarenek poszło za przykładem innych i również się poobijały - pisze pan Jacek.

Ofiarą petard był też gawron. - Jak na ptaka miejskiego wydawać by się mogło, że jest z takimi sprawami obeznany, jednak i tutaj nie dał rady - komentuje leśnik.

Zapytaliśmy Jacka Wąsińskiego, jak to się stało, że zwierzęta padły.

- Zwierzęta w ośrodku rehabilitacji zwierząt przebywają na wybiegach. Nie jest to tak, jak w gospodarstwie, że można zamknąć zwierzę w stajni, oborze czy w pomieszczeniu, jak w ogrodzie zoologicznym. Zwierzęta mają domki, ale to są domki na zasadzie otwartych schronień i one raczej z nich nie korzystają. To są dzikie zwierzęta. W nich zamknięta przestrzeń wywołuje strach. Nawet wybiegi, pomimo, że niektóre z nich są większe, a niektóre mniejsze, zawsze stanowią ograniczenie wolności. W sytuacji, kiedy z każdej strony nagle słychać huk petard, zwierzę zaczyna panikować - wyjaśnia założyciel "Leśnego Pogotowia".

Loading...


- Wydaje się nam, że w tym roku huk, hałas i ilość błysków na niebie były większe niż rok temu. Nasze zwierzęta bardzo się bały, wpadły w panikę. Sarny rozbiły się na wybiegach, poskręcały sobie karki. Trudno mi powiedzieć co się stało z czaplą. Wcześniej miała amputowany kawałek skrzydła i już kilka lat mieszkała w ośrodku. Był to nasz stały rezydent. W noc sylwestrową musiała również panikować - mówi Jacek Wąsiński.

- Człowiek jest w stanie przygotować się do sylwestrowych hałasów. Wie, że od północy będą strzelać. Nawet, jeśli nie lubi petard lub się ich boi, to jakoś przeczeka ten czas. Natomiast dzikie zwierzę nie może się na to przygotować - podkreśla. - Ja w sylwestra o 12.00 w nocy co roku przebywam nie w domu, nie na zabawie, bo nienawidzę tego dnia. Jestem wtedy przy zwierzętach, robię obchód. Trzeba obejść 3 hektary, by móc do każdego zwierzaka podejść. Nie jest możliwe, by natychmiast dotrzeć do każdego po kolei - wyjaśnia.

- Ludzie powinni pamiętać o tym, że ich zabawa, uciecha nie może powodować cierpienia czy też śmierci jakichkolwiek innych istot. Bo strach wywoływany fajerwerkami nie dotyczy tylko zwierząt. Podejrzewam, że te chwile są bardzo trudne dla dzieci autystycznych czy dotkniętych innymi schorzeniami. Ludziom wydaje się, że takie dzieci się zabezpiecza, wycisza, zamyka, puszcza się im muzykę, która ma za zadanie zagłuszyć hałas dobiegający z zewnątrz. Ale nigdy nie da się tego zrobić w stu procentach. Dlatego uważam, że nie powinno być pozwolenia na coś, co wyrządza szkodę innym - mówi Jacek Wąsiński.

- Petardy do niczego nie są potrzebne. Pamiętam z czasów dzieciństwa, że były organizowane pokazy sztucznych ogni w konkretnych miejscach, np. w parkach czy w centrach miast. I to było wszystko. Nikt więcej nie generował huku. To byłoby znacznie lepsze rozwiązanie, jeśli już chcemy oglądać fajerwerki - mówi leśnik i podkreśla:

- We wszystkich miejscach, w których przebywają zwierzęta, np. gospodarstwa rolne czy rezerwat żubrów, albo wszelkiego rodzaju mini zoo i ogrody zoologiczne, tam zwierzęta też się boją. Być może niektóre mniej, bo przebywają w zamknięciu już od lat. Inaczej jest ze zwierzętami dzikimi na wolności, albo takimi, które pojawiają się rotacyjnie w ośrodkach takich jak nasz.

Zwierzęta, które padły w noc sylwestrową, były już po rehabilitacji, nie licząc czapli i gawrona, które miały trwale uszkodzone skrzydła. Sarny mogły niedługo wrócić na wolność.

ar / tychy.info

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu tychy.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

Sylwester 2021

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Sylwester 2021" podaj