tychy.info - świeże spojrzenie na miasto

Reklama

Wiadomości

  • 9 grudnia 2021
  • 13 grudnia 2021

Klub Konfederacji o wysokich zarobkach prezesa PKM Tychy

Jeden z tematów poruszonych na komisji finansów w dniu 23 listopada dotyczył zarobków prezesa PKM Tychy. Na posiedzeniu gościł przedstawiciel Tyskiego Klubu Konfederacji. Zadał pytanie o podwyżkę dla prezesa, który w roku 2020 zarobił 200 tysięcy złotych więcej niż w roku 2019. Nawiązał do niedawnych protestów pracowników PKM, którzy domagali się podwyżek płac. - Uważamy, że zarobki te są zdecydowanie zawyżone w porównaniu do zarobków innych pracowników miejskich - komentuje Tyski Klub Konfederacji.

Zmiany po 45 latach - zajezdnia PKM Tychy przebudowana - 09.2021
Zajezdnia PKM Tychy - 09.2021 · fot. PKM Tychy


Miłosz Stec jako prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w roku 2020 osiągnął dochód w wysokości 490 tys. 436 zł. Jeszcze w roku 2019 zarabiał ponad 200 tysięcy złotych mniej - w oświadczeniu majątkowym za rok 2019 widnieje kwota 281 tys. 153 zł dochodu rocznego z tytułu zajmowania stanowiska w zarządzie spółki. Warto przypomnieć, że członkiem zarządu obecny prezes jest od stycznia 2019 roku.

Tyski Klub Konfederacji komentuje:

- Przedstawiciel Klubu Konfederacji Mateusz Śmiglewski podczas posiedzenia komisji zadał pytanie dotyczące wysokich zarobków prezesa PKM Tychy. Prezesa Steca broniła urzędniczka tyskiego magistratu, próbując przekonać, że zarobki na poziomie 40 tys. miesięcznie (więcej niż premier czy prezydent Polski) nie są niczym skandalicznym. W dyskusję nie zaangażował się niestety żaden z radnych. Klub Konfederacji Tychy pozostaje w tej sprawie na swoim stanowisku. Uważamy, że zarobki te są zdecydowanie zawyżone w porównaniu do zarobków innych pracowników miejskich.

Powody tak wysokiego poziomu dochodów prezesa wyjaśniła naczelnik Wydziału Przekształceń i Nadzoru Właścicielskiego Katarzyna Rogóż-Urbanek podczas posiedzenia komisji finansów. Zauważyła ona, że PKM Tychy jest dużym przedsiębiorstwem, a kadra, która zarządza i która ponosi bardzo wysoką odpowiedzialność, zasługuje na wynagrodzenie adekwatne. - Proszę mi wierzyć - nie każdy jest w stanie zarządzać taką spółką - powiedziała. Poniżej publikujemy wymianę argumentów pomiędzy przedstawicielem Klubu Konfederacji, który był obecny podczas posiedzenia komisji a naczelnik:

- Chciałem wrócić do sprawy protestu w spółce autobusowej PKM Tychy. W tym czasie w mediach była podana informacja dotycząca zarobków prezesa tej spółki. Jako Klub Konfederacji Tychy uważamy, że te zarobki są zdecydowanie za wysokie, szczególnie, jeśli jeszcze akceptujemy początkowy ich stan - było podawane mniej więcej 20 tysięcy miesięcznie, natomiast 100-procentowa podwyżka tych zarobków, w perspektywie gdzie pracownicy podstawowi dostali po parę procent podwyżki, uważamy za skandaliczną kwotę. Chcielibyśmy uzyskać informację, co wpłynęło na to, czy to jest kontrakt menażerski, dlaczego takie warunki i taka podwyżka została udzielona. 100-procentowa podwyżka, gdzie inni pracownicy dostali po 5 procent, to z całym szacunkiem jest to trochę skandaliczne. Nie wiem, czy uda się uzyskać takie informacje, mam nadzieję, że któryś z radnych pomoże - powiedział Mateusz Śmiglewski w części posiedzenia, która dotyczyła spraw bieżących i wolnych wniosków.

W tym momencie głos zabrała naczelnik:

- We wszystkich naszych spółkach obowiązują dokładnie takie same zasady wynagradzania, one wynikają z przepisów ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym. Jest to identyczna ustawa, która obowiązuje w spółkach państwowych i każdy z prezesów jest zatrudniony na podstawie kontraktu. Nie ma z resztą innej możliwości - przepisy nam to narzuciły. Dodatkowo ustawa przewiduje określone widełki w odniesieniu do poszczególnych spółek, określa maksimum. (...) Wynagrodzenie każdego prezesa i członków zarządów składa się z trzech elementów: części stałej i części uzupełniającej, która zależy od tego, jak pracował przez cały rok. Ma to charakter nagrody za spełnienie wymogów określonych przez radę nadzorczą. Pan prezes, przynajmniej w okresie, którego dotyczyła informacja, nie przepracował całego roku, w związku z czym nagroda w pełnym wymiarze mu się nie należała. Dlatego za kolejny rok była wyższa. Nie było tutaj mowy o żadnej podwyżce, absolutnie nie. Jest wynagrodzenie na poziomie stałym, określanym przez ustawę i za spełnienie wymogów ściśle określonych przez radę nadzorczą istnieje możliwość uzyskania dodatkowego uzupełniającego wynagrodzenia. Dokładnie takie same zasady są we wszystkich spółkach, i naszych samorządowych i państwowych obowiązują.

- Pani naczelnik, krótkie ad vocem, w publikacji podano, że w pierwszym roku, bodajże 2019 pan prezes zarobił mniej więcej ponad 200 tysięcy w skali roku, a w kolejnym roku ponad 480 tysięcy w skali roku. To nie jest dodatek, to nie jest nagroda, proszę pani, w porównaniu z tym, jakie są zarobki podstawowych pracowników, czy w urzędzie, czy w samej spółce PKM Tychy, to po prostu kole w oczy. Ja rozumiem, że narzucone są przepisy, ale stawkę chyba można regulować - odparł przedstawiciel Klubu Konfederacji.

- Wymogi pracy przez ten rok - no przepraszam - spółka nie wypuściła trzy razy więcej autokarów, nie weszła np. na rynek zagraniczny, nie ma aż takiej zmiany w zakresie wymogów czy obowiązków, żeby to uargumentowywało taką podwyżkę - dodał.

Naczelnik odpowiedziała:

- Jeszcze raz powtarzam. Od początku zatrudnienia obowiązują dokładnie takie same zasady. Nic się nie zmieniło. Jest określona pula maksymalna dla danego typu spółki, chodzi tutaj o wolumen obrotów, liczbę zatrudnionych pracowników i wynagrodzenie uzupełniające. I tak jak mówię: w każdej naszej spółce, w każdej spółce państwowej, obowiązują dokładnie takie same zasady. To nie jest kwestia jakiegoś nagłego wzrostu. O ile ja pamiętam tamtą publikację, w momencie kiedy się ukazała, przyczyna była taka: pan prezes nie przepracował całego roku, w związku z tym nie przysługiwało mu wynagrodzenie uzupełaniające w takim wymiarze, w jakim mu przysługiwało już za rok następny. Natomiast nie ma mowy o podwyżce.

- Ja rozumiem, ale czy miasto może regulować stawkę? Chyba nie narzuca się miastu dokładnie ile prezes i spółka ma zarabiać, chyba miasto ma na to jakiś wpływ? - dociekał przedstawiciel Tyskiego Klubu Konfederacji.

- PKM jest jedną z większych spółek miejskich. Największą jest Megrez, bo zatrudnia największą liczbę pracowników, natomiast PKM to też jest duże przedsiębiorstwo, zatrudnia mnóstwo osób i poziom komplikacji, jeśli chodzi o zarządzanie spółką, jest wysoki, dlatego proszę się nie dziwić - ustawa o zarządzaniu mieniem państwowym została nieprzypadkowo wprowadzona i ona nieprzypadkowo zaproponowała wyższe widełki niż poprzednia ustawa o wynagrodzeniu osób kierujących niektórymi podmiotami. Po prostu kadra, która zarządza, która ponosi bardzo wysoką odpowiedzialność, zasługuje na wynagrodzenie adekwatne. Proszę mi wierzyć - nie każdy jest w stanie zarządzać taką spółką - podsumowała naczelnik, Katarzyna Rogóż-Urbanek.

- Może się tu po prostu trochę różnimy, dobrze, dziękuję bardzo - zakończył rozmowę przedstawiciel tyskiej Konfederacji.

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy głos w dyskusji o wysokich zarobkach prezesa. Niedawno, jeszcze w czasie trwania sporu zbiorowego w PKM Tychy, który zakończył się porozumieniem, temat podnosiła radna PiS Aleksandra Wysocka-Siembiga:

-Prezes PKM Tychy zarobił o ponad 200 tys. zł więcej w ciągu ostatniego roku. - wskazywała kilka miesięcy temu radna. - Jak się okazało, wynagrodzenia prezesa PKM Tychy i wiceprezesa PKM Tychy znacząco wzrosły od 2019 do 2020 roku. Czyli w czasie pandemii. Jako Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości złożyliśmy pismo w tej sprawie do pana prezydenta Andrzeja Dziuby i poprosiliśmy o ponowne podjęcie rozmów w tej sprawie - wskazywała radna.

ar / tychy.info

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu tychy.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.