tychy.info - świeże spojrzenie na miasto

Wiadomości

  • 30 sierpnia 2021

Masz już ubezpieczenie na życie? Nie, nie pytamy o to, czy masz polisę!

Materiał partnera:

Niestety, w praktyce są to dwie różne rzeczy, co warto sobie uświadomić i zmierzyć się z tym tematem. Nie robią tego rzesze naszych rodaków sądzący, że dowolna polisa grupowa w zakładzie pracy załatwia sprawę. Zanim uznasz, że to tylko kolejny niewiele warty marketingowy tekst, który ma skłonić Cię do kolejnego wydatku, poświęć na niego te kilka minut.

Masz już ubezpieczenie na życie? Nie, nie pytamy o to, czy masz polisę!


Po co właściwie kupujemy ubezpieczenie na życie?



To pytanie wcale nie jest tak banalne. Po naszej ewentualnej śmierci rodzina ma otrzymać określoną kwotę pieniędzy. Ale jak wysoką? Na co mają one wystarczyć? Nie, nie będziemy tu grać na emocjach, bo nie musimy - jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że chcemy przedstawić tylko fakty. A zatem - do sprawy należy podejść beznamiętnie i rzeczowo. Świadczenie z polisy to nie są pieniądze na otarcie łez, które mają zadośćuczynić stracie zazwyczaj rodzica i małżonka. Takiej straty zresztą nic nie wynagrodzi. Ubezpieczenia na życie mają rekompensować utratę ekonomicznej funkcji głównego żywiciela rodziny w gospodarstwie domowym. Jeśli jesteśmy pewni, że jego odejście czy ciężka choroba w żaden sposób nie wpłynie na byt rodziny, możemy nie kupować ubezpieczenia. Koniec, można się rozejść. Tylko ilu z nas może mieć taką pewność?

Jak ustalić właściwą sumę ubezpieczenia?



Czy np. 20 tys. zł, czyli tyle, ile potrafią wynosić świadczenia z polis grupowych, to jest dużo? W realiach naszego dotkniętego komunizmem, a potem taką, a nie inną transformacją, wciąż biednego kraju, na tle przeciętnych zarobków są to poważne pieniądze. Ucieszylibyśmy się z takiego zasilenia domowego budżetu. Ale co jeśli równocześnie nagle z dwóch pensji pozostaje w tym budżecie jedna, w dodatku ta mniejsza?

Z drugiej strony, suma ubezpieczenia nie może być podnoszona w nieskończoność. Wraz z nią rośnie wszak składka. Gdzie jest więc optymalny złoty środek? Często jako punkt odniesienia proponuje się policzenie np. trzyletnich wydatków bądź zarobków. Jeśli mamy długi, też należy je uwzględnić. Chodzi o to, byśmy potrafili ustalić, co dana kwota oznacza w praktyce i czy pozwoli rodzinie zaadaptować się do nowej sytuacji bez desperackich ruchów w postaci np. wyzbywania się majątku, czy pogłębiania zadłużenia. Obejmujący rozważane przez nas ubezpieczenia na życie ranking musi to uwzględniać.

Rozszerzamy zakres swojej polisy



Zagadnienie śmierci i związanej z nią konieczności ochrony ubezpieczeniowej jest oczywiste. Czy na tym jednak warto poprzestawać? Nieszczęśliwy wypadek także może pozbawić nas możliwości zarabiania pieniędzy, podobnie ciężka choroba. Skuteczne leczenie nie jest ponadto tanie. Zwłaszcza jeśli jesteśmy młodzi i zdrowi (więc nie zapłacimy dużo), włączenie takich ryzyk do indywidualnej ochrony jest po prostu opłacalne. Znowu nie chodzi jednak o to, by rozszerzać ją w nieskończoność - szkoda pieniędzy, lepiej w to miejsce zadbać o jeszcze wyższą sumę ubezpieczenia. Sprawa jest prosta - ubezpieczamy się od tego, czego nie da się przewidzieć i mu zapobiec, ani własnymi środkami zaradzić, gdy już się stanie.

Bądźmy pewni, że dostaniemy pieniądze!



Nie brakuje ludzi rozczarowanych towarzystwami ubezpieczeniowymi, mających na ich określenie jedno słowo: oszuści! Powiedzmy tak: ludzie przebiegli. Ale nigdy na tyle, by nie można było im sprostać. O co chodzi?

Wszelkie dobrowolne polisy - a więc i ubezpieczenia na życie - są produktami, których tworzeniu towarzyszy duża swoboda. Warunki muszą być jednoznaczne i zrozumiałe oraz zgodne z prawem, ale każde towarzystwo może ustalać je sobie inaczej. W efekcie okazuje się np., że choć u ubezpieczonego wystąpił wymieniony w umowie stan chorobowy, to konkretna postać zmian nieznacznie różni się od tej opisanej w definicji i z wypłaty nici. Jak nie dać się złapać na podobne haczyki? Czytać, czytać i jeszcze raz czytać Ogólne Warunki Ubezpieczenia i porównywać z cenami - niezależnie od tego, że o nasz interes powinien zadbać agent. Tu rządzi matematyka: jeśli ubezpieczenie jest tanie, jego efektywny zakres może niski. Każde oceniające ubezpieczenie na życie porównanie powinno to brać pod uwagę, choć to trudne. Nie zachwycajmy się np. liczbą objętych polisą zdrowotną chorób. Sprawdźmy, co oznaczają. Przykładowo - jedna ogólna pozycja „nowotwór” to może być WIĘCEJ niż kilka ich szczegółowych rodzajów.

Indywidualna polisa na życie jest… indywidualna. To ważne!



Podsumowując należy zwrócić uwagę na jeszcze zagadnienie tak oczywiste, że pomijane. Zakupu ubezpieczenia nie zaczynamy od przeglądu ofert, tylko ustalenia własnych potrzeb. Nie musimy znać się na ubezpieczeniach - ale agentowi łatwiej będzie dobrać odpowiednie, bez trudu ustali, czego naprawdę potrzebujemy. Pomocne w tym są narzędzia takie jak formularz w portalu dobrapolisanazycie.pl, gdzie w zaledwie kilku prostych krokach dostarczymy najważniejsze informacje, po czym pozostaje nam oczekiwać na kontakt. Zadbaj o taką ochroną, jakiej rzeczywiście potrzebujesz i kosztującą tyle, ile jest warta.